po zbyt długiej przerwie 2010-01-15 01:29:37
Rany, jak mnie tu dawno nie było. Pewnie pies z kulawą nogą już tu nie zagląda. Ha, może się zrealizuje mój postulat z samych początków tego bloga - pisać będę dla siebie, a nie dla kogolokwiek. Chociaż powiedzmy że nieco bardziej socjalnym stworem się stałem przez ostatnie parę lat. Z ludźmi dużo rozmawiam, podobno czasem nawet za dużo i za długo i za często. Swoją drogą pojęcie towarzyskiego socjalu też się zmieniło - teraz jeśli cię nie ma, Czytelniku, na Facebooku, to nie ma cię w ogóle prawie. Najpotężniejszy szpieg świata wciągnął i mnie, na szczęście nie do reszty.
W ciągu tego czasu zmieniłem dwie prace, zmieniłem miejsce zamieszkania, zmieniłem całe multum rzeczy i załatwiłem cały legion spraw, na które z różnych przyczyn i przez różne okoliczności w poprzednich latach nie starczyło czasu. Kiedyś czas się musi znaleźć. Zaś w najbliższym czasie znowu zmienię miejsce zamieszkania. Berlin calling! - czyli od początku marca Vill będzie pisać z półrocznej emigracji naukowej do Deutschlandu - nie, nie jestem za stary na Erasmusa;D Zapraszam serdecznie do lektury.
Kupiłem bilet na koncert Black Rebel Motorcycle Club i już się cieszę. Będę - jak w czerwcu w Gdańsku - skakał, machał głową i darł mordę. I niech mi ktoś spróbuje powiedzieć, że nie jestem normalny. Przecież to najzwyklejsza rzecz na świecie, kiedy rano gardło wydaje wyłącznie charczące dźwięki, szyja uporczywie ustawia się w jednym kierunku i nie chce się wyprostować, a po glanach widać, że miały ciężki wieczór....
Matko kochana, mam nadzieję że jak inni blogujący spoglądają na swoje wcześniejsze wpisy, sprzed 3 albo i więcej lat, to też martwią się, ile tam było grafomaństwa i mądrzenia się. Ja się zmartwiłem, na szczęście nie wszystkim. Wywalać nie będę, moje, spłodzone w mękach, nieważne jak gówniane, trudno. Bedzie lepiej, bedzie Leper.
Nie, na szczęście Leppera już nie będzie. Dwaj tacy, mam nadzieję, Księżyca też już więcej nie ukradną. Tylko za 10 miesięcy każdy lewak i liberał musi pójść do wyborów, a nie marudzić, że coś mu nie odpowiada. Ruszyć głową nie każdy potrafi, ale ruszyć dupę z miejsca - każdy. No, z paroma wyjątkami. Najgrubszy człowiek świata - niejaki Manuel Uribe, jeszcze z łóżka ruszyć się nie może, choć schudł ponad 350 kg. Jeszcze ze 200 mu zostało.
A mi zostały 2 tygodnie do wyjazdu na narty. Przez te 2 tygodnie muszę zrobić tyle, że przyszedł czas na koniec noty i powrót do roboty.
Zrymowało się. Trudno.
Tuż pyrsk, ludkowie!
Menu:
Pearl Jam - Backspacer
Alice in Chains -Black Gives the Way to Blue
Manu Chao - Baionarena
O.S.T.R. - O.C.B.
Miles Davis - Siesta O.S.T.
Tomasz Stańko - Suspended Night
Maria Peszek - Maria Awaria
SOUNDGARDEN - Superunknown!!!! - yes, yes, yes, reunion po 12 latach! Czekam na nową płytę:)
zęby bolą 2009-05-11 23:10:46
wyimki z menu pewnej warszawskiej restauracji na Starówce:
1) kurczak szefa w
miodzie pitnym: chief chicken with drinking honey;
2) (coś) w winie czerwonym = on
fault red
3) pasztet dziadunia z grzybkami = pate OF granddad with mushrooms
4) śledź w śmietanie = follow in sour cream
5) kurczak z grilla w paskach = barbecue
chicken in belts
6) ser feta przy oliwkach w koszyku z sałatą lodową = cheese
celebration at olives in basket from ice lettuce
wody...na wszelki wypadek: water....
Long time no see 2009-02-28 23:19:39
Long time no see, bo autor wpadł w wir życia po uszy. Zakręciło nim, zamiotło, utopiło i wyciągnęło z powrotem na powierzchnię. Nie to, żebym zbyt długo świętował po obronie. Nie było czasu.
Dyplom odebrany, wraz z wykazem ocen (yyygh!) i suplementem językowym, no pięknie, pięknie. Noga moja więcej na tym przeklętym wydziale nie postanie. Skończyłem, finito, koniec zabawy, niektóre kontakty i znajomości już zdążyły się zakurzyć i same się odłożyły na półkę w archiwum. Ale przygody z UW to nie koniec – drugi wydział nie daje o sobie zapomnieć. Czasem w przyjemny, a czasem w zdecydowanie nieprzyjemny sposób. Gorzej, że z czasem - jak zwykle – fatalnie. Ale taka już cena rewolucji.
Rewolucją była przeprowadzka „na swoje” i wyrwanie się z ciepłego domku. Ale nowy dom jest też ciepły. Ma dobrą wibrację. Dobry klimat, zapach i smak. Dobre emocje. I przede wszystkim dobre uczucia. Najpiękniejsze na świecie:*
Zawsze liczyłem pieniądze. To dobry zwyczaj, pozwalający nie stracić ich za dużo. Ale odkąd za własne kupuje się WSZYSTKO, to nagle wyskakuje zza węgła "prawdziwe życie", i mówi: halo, to ja, smakuję czasem gorzko i upierdliwie, wiesz?
Zgadza się. Życie składa się z konsekwencji, następstw, efektów i wyników. Najpierw trzeba na nie zapracować. Więc pracuję. 3 miesiące temu pan V. zmienił branżę i powrócił do mediów. Ma nadzieję, że na dobre.
Tuż pyrsk, ludkowie.
Menu:
U2 - NO LINE ON THE HORIZON!!!!: najlepsza płyta od wielu lat! Zachwycam się!!!
AC/DC - Black Ice: dziadki z Antypodów sprawiają, że wciąż wierzę w rock'n'roll:)
Depeche Mode - Wrong: nowy singiel kicks ass i już.
Pink Floyd - Time: dla wszystkich, którzy mają time'u za mało...
skomentuj (5)A supreme victory!!!!! 2008-11-29 13:07:33
25.11.2008 pan Vill zdobył dumny tytuł magistra.
K***A NARESZCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Z tej okazji zamierza teraz wykonać kilka wielce zasłużonych czynności, na przykład zaznać nieco snu.
Refleksje natury głębszej przyjdą później, na razie co najwyżej wychylę kilka głębszych, ale nie refleksji.
;]
Na wydziale bez zmian 2008-10-04 11:49:52
Wiadomość z „przodka” (Ślązacy wiedzą o co chodzi) : praca wre. Krok po kroku zbliżam się do następnego roku – na litość boską, życie się za często rymuje, i to głupio – roku akademickiego oczywiście. I tak już za długo studiuję. Na I studiach obrona za miesiąc, na razie tekst jest obrabiany i konsultowany, może będą z niego ludzie. Im szybciej, tym lepiej, bo już najwyższy czas wyrwać się z przeklętych murów Pewnego Wydziału. I staram się nie dopuszczać myśli o zmarnowanych 5 latach. Na takie myślenie jest za późno o 5 lat.
Do końca października mam zamiar skończyć dwie duuuże sprawy i (tu miejsce na dowolne niecenzuralne wzmocnienie emfazy tego zdania) skończę. A potem zacznie się coś nowego. Coś bardzo, bardzo, bardzo wspaniałego i już się na to cieszę i nie zamierzam przestać, bo nie.
Uzupełnienie poprzedniej noty: panowie z Black Rebel Motorcycle Club w połączeniu z tymi słuchawkami: http://www.koss.com/koss/kossweb.nsf/p?OpenForm&pc^pt^PORTAPRO SĄ W STANIE zagłuszyć wrzeszczącego z wózka bachora w autobusie. Sukces!
Menu:
Black Rebel Motorcycle Club – Take Them On, On Your Own
Osjan – Ossian
Żywiołak – Demo
skomentuj (3)motocyklowy klub czarnych rebeliantów 2008-09-23 13:58:43
Kiedy U2 skończą karierę - czyli oby jak najpóźniej:))), jeżeli ktoś ma power żeby przebić pradziadka Jaggera stażem na scenie to chyba tylko Bono - to oni będą jednym z najjaśniej błyszczących światełek rock'n'rolla.
Takim potężnym halogenem ;]
Wydali 5 płyt, w USA są gwiazdami, a w tym naszym marnym Polandzie - cisza...
Ladies & gents, the Black Rebel Motorcycle Club:
i wreszcie:
Shine On You Crazy Diamond 2008-09-15 23:04:20
Są takie genialne piosenki (choć "piosenka" to obelga dla tych 10 minut geniuszu), których pierwszego przesłuchania nie zapomina się do końca własnego parszywego życia.
To, co w tym utworze wyprawia Pink Floyd (a zdarzyły się im lepsze kawałki:), a przede wszystkim klawisze, powoduje doznanie znane wszystkim, którzy kochają muzykę.
Fizycznie objawia się przechodzącymi człowieka ciarkami.
Na początku lat 80tych punkowcy wypisywali na t-shirtach "I hate Pink Floyd".
Biedni głupole...;]
R.I.P. Richard Wright, wypij szklaneczkę z Sydem Barrett'em, a my tutaj na dole też kieliszek wychylimy.
inbetween again 2008-09-02 20:19:14
Kuj...kuj...kuj...
Nie, to - na szczęście - nie dźwięk ciężkiej pracy panów z młotem pneumatycznym pod moim domem. Kuję ja, i kuję ciężko, ponieważ grając va banque zaliczam sesję na wydziale nr 2 tuż, tuż przed obroną na wydziale nr. 1. Cóż, taki lajf, jak ktoś mawiał. Za cholerę nie pamiętam kto, lanser jakiś pewnie, co niewiele poza tym zna w języku lengłydż.
Co do języka lengłydż, niedługo już zapewne w tej branży popracuję, czas najwyższy wrócić do ciekawszych zajęć. Ale o tym cicho, sza! Najpierw musi mi się parę rzeczy udać i parę spraw rozwiązać.
A jak się rozwiążą,
to sobie wyjadę, na tzw. "zasadzie Shakiry" - whenever,
wherever. Już nie mogę na miejscu wysiedzieć, dusza się w świat
wyrywa. Już nawet zapomniałem jak to jest pójść na imprezę
- źle ze mną. Ale czasami naprawdę się nie da pogodzić
wszystkiego czasowo. Wrrr.....
Z rzeczy milszych - chapeau bas dla pana kierowcy autobusu 167 ok. 18.00 dn. 29.08.2008 w okolicach Trasy Siekierkowskiej przy kościele. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby kierowca autobusu, mając przed sobą pustą drogę, a mnie jako jedynego pieszego - no, powiedzmy - "rowerzego" - zatrzymał się przed przejściem dla pieszych i pokazał żebym jechał. W sumie trudniej zatrzymać autobus niż rower, więc pokazałem jemu żeby jechał. A on to samo - mnie. Cóż było robić? Szeroko się uśmiechnąć, podziękować i naprawdę ucieszyć, że trafiło się na miłego człowieka. Bardzo dziekuję i winny panu jestem rewanż przy okazji. I oby więcej takich kierowców.
Menu:
Menu brak, bo nie
mam czasu słuchać. Wstyd.
Co najwyżej jak ktoś jeszcze nie był na najnowszym odcinku przygód Nietoperka, to niech natychmiast naprawi ten błąd.
Update:
Łożeszwmordękopane,
nawet nie zauważyłem jak blog skończył 5 lat. Jest teraz zatem
takim podrośniętym już pięcioletnim gnojem, co to wszędzie chce
wleźć, wszystko psuje, doprowadza starsze rodzeństwo do szału,
powoduje mordercze myśli - jak każdy bachor (Tak, nie lubię
dzieci) i ogólnie bez przerwy się o coś pyta albo wpada w
kłopoty i zaczyna bić się z kolegami.
Wszystkiego najlepszego,
fanfary, tort czekoladowy z kremem i wiśniami, i nowy rower w ramach
prezentu (to akurat w realu autor sobie sprawił i jeździ aż się
kurzy za tylnym kołem).
P.S. Haha! "vill" znaczy po norwesku "dziki";] No proszę, nawet pasuje;]
WRRRRRRRROOOOARRRRRRRR!!!!!
(+ dziki bełkot Diabła Tasmańskiego)
skomentuj (4)
Errata 2008-08-12 22:48:23
Ponieważ mój poprzedni wpis wywołał małą debatę, postanowiłem upublicznić go szerzej, nie wszyscy zaglądają w komentarze...
1) post od p. Michaiła:
To wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane niż Ci się wydaje. Przez takie wpisy jak Twoj narasta niechec do rosyjskich obywateli i rosyjskiego rzadu, ktory zrobil tylko to co musial - chronil swoich obywateli napadnietych przez gruzinskich agresorow.
Aha, jezeli tego tez nie wiesz, to przypomne Ci, ze wiekszosc nas-Rosjan, jest bardzo zadowolona z obecnie panujacej wladzy.
Pozdrawiam,
Michail
2) moja odpowiedź:
"...Szkoda tylko, że patrzysz na to tak jednostronnie - typowe polskie podejście utożsamiania się z mniejszym i biedniejszym..."
Zgadza się - Polacy już tak mają, że pomagają słabszym.
"...Gruzja to nie Tybet!..."
Faktycznie, trochę daleko.
"...Czy naprawdę nie zauważyłeś, nie zwróciłeś uwagi na to, że w tym konflikcie Gruzja jest agresorem?..."
Jakoś nie słyszałem, żeby Gruzini zaatakowali rosyjskie wojska.
Naprawdę nie słyszałeś, że w Osetii ~85% ludzi opowiada się po stronie rosyjskiej, nie gruzińskiej? Czy wiesz, że 80% ludności tam żyjącej ma rosyjskie paszporty?..."
Tak, słyszałem, że w prowincji będącej integralną częścią Gruzji są też Rosjanie. Powtarzam - integralną częścią Gruzji. Na Litwie duża ilość obywateli ma obywatelstwo polskie. A mimo to nie dążą do oderwania Wileńszczyzny od Litwy i przyłączenia do Polski. Już raz to zrobiono i było to złe.
"...Czy nie zainteresował Cię fakt, że Gruzja rozpoczęła ten konflikt w dniu otwarcia Igrzysk Olimpijskich, mając nadzieję, że Rosja nie podejmie stanowczych działań?..."
Zgadza się, zainteresował. Nie twierdzę że Saakaszwili dobrze zrobił. Ale to co zrobiła Rosja to jest najzwyklejsza agresja na terytorium suwerennego kraju, przestępstwo prawa międzynarodowego, za które się karze. Niestety jak widać Putin z Miedwiediewem za nic mają Igrzyska Olimpijskie.
"...To wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane niż Ci się wydaje..."
Studiuję takie kierunki, że absolutnie nie jest to dla mnie zbyt skomplikowane.
"...Przez takie wpisy jak Twoj narasta niechec do rosyjskich obywateli i rosyjskiego rzadu, ktory zrobil tylko to co musial - chronil swoich obywateli napadnietych przez gruzinskich agresorow..."
Przez takie agresywne akcje rosyjskiego rządu narasta niesłuszna niechęć do rosyjskich obywateli i - jak najbardziej SŁUSZNA - do rosyjskiego rządu kierowanego przez b. agenta KGB. Rząd rosyjski powinien, zamiast pakować wojska do Osetii, drogą dyplomatyczną wyjednać jak najwięcej przywilejów w Gruzji dla mniejszości osetyjskiej w tym kraju. Niestety po raz kolejny (Czeczenia) okazało się, że Rosja jest niestety w dalszym ciągu krnąbrnym uczniem, nie zaś graczem w stosunkach międzynarodowych.
"...Aha, jeżeli tego tez nie wiesz, to przypomnę Ci, ze wiekszość nas-Rosjan, jest bardzo zadowolona z obecnie panującej władzy..."
W takim razie bardzo mi przykro z tego powodu i życzę, żebyście doczekali się lepszej...
"Zgadza się - Polacy już tak mają, że pomagają słabszym."
...nie dostrzegając przy tym wszystkich złożonych aspektów danego zagadnienia, biorąc pod uwagę przede wszystkim wszelkiego rodzaju animozje, szczególnie jeśli chodzi o Rosję. Twój pierwszy wpis był tego najlepszym przykładem. Niestety zarówno Ty, jak i wielu Polaków, dało się nabrać na starania prezydenta Saakaszwilego by postrzegać Gruzję za mały dzielny kraj, zaatakowany przez „niedźwiedzia”, jakim jest Rosja.
"Jakoś nie słyszałem, żeby Gruzini zaatakowali rosyjskie wojska."
Wiesz, ja chyba bym wolał, żeby zaatakowali te rosyjskie wojska, zamiast atakować ludność Osetii. Niestety, to Gruzja przystąpiła do "zbrojnego zajęcia separatystycznego obszaru". Choćbyś nie wiem jak bardzo nienawidził Rosjan, nie zmienisz tego, że w historii świata dzień 7 sierpnia 2008 uchodzić będzie po raz kolejny za "dzień ofensywy gruzińskiej". Musisz bowiem pamiętać, że po rozpadzie imperium sowieckiego – Gruzini weszli na tereny Osetii Południowej, pomimo sprzeciwu jej mieszkańców. Było to w styczniu 1991 roku i w wyniku działań wojennych zginęło 3000 ludzi – głównie Osetyńców, z rąk Gruzinów. O co Tobie chodzi? O to, że Rosja zareagowała na to, że do regionu, w którym 4/5 ludności czuje sie blizej Rosji niz Gruzji wjechalo wojsko, perfidnie wykorzystujac to, ze Premier Putin jest na olimpiadzie, i ze wlasnie przez olimpiade w ogole nie zareaguje?
"Tak, słyszałem, że w prowincji będącej integralną częścią Gruzji są też Rosjanie. Powtarzam - integralną częścią Gruzji. Na Litwie duża ilość obywateli ma obywatelstwo polskie. A mimo to nie dążą do oderwania Wileńszczyzny od Litwy i przyłączenia do Polski. Już raz to zrobiono i było to złe."
Osetia Południowa zamieszkała jest w ponad 60% przez Osetyńców, a tylko w 25% przez Gruzinów. I dlatego, nawet z punktu widzenia prawa - Rosjanie stacjonują na tym terenie na podstawie mandatu ONZ - Rosjanie mieli mandat obrony ludności, swoich obywateli, przed agresją Gruzji. Dalej jesteś pewien, że to taka sama sytuacja jak w przypadku Wileńszczyzny?
W Twoich postach przeczytałem, że studiujesz prawo i stosunki międzynarodowe na prestiżowym polskim uniwersytecie i jeździsz na spotkania dyplomatyczne. Dziwię się, że mimo tego nazywasz moich rodaków skurwysynami - jak na kogoś tak inteligentnego jest to szczerze pisząc mało dyplomatyczne określenie. I nie wiem kto w tej sytuacji powinien oczekiwać jakichkolwiek przeprosin...
Aha, ja tez zycze Wam - Polakom, nowej, lepszej wladzy. Pisalem wczesniej, ze "dales sie nabrac na polityke prezydenta Gruzji", dal tez sie nabrac Wasz Prezydent, ktorzy szczerze nienawidzi Rosjan. Dali sie na to zlapac mlodzi ludzie, jak Ty, jeszcze tylko w Twoim pierwszym wpisie brakowalo slow "Wodzu Kaczynski, prowadz na Moskwe!". Wiedz jednak, ze naprawde mam nadzieje, ze konsekwencje wobec Prezydenta Kaczynskiego i Polski za jego brak pomyslunku i opanowania wobec tej sytuacji beda jak najmniejsze. Ja oczywiście nie staram się Ciebie do niczego przekonać. Ty dalej będziesz uważał moich rodaków za skurwysynów (wiedz, że ja o żadnych z Polaków tak nie myślę). Zależy mi po prostu, byś trochę bardziej pomyślał o tym całym problemie. Żadna wojna nie jest dobra, być może i tej nie trzeba było wcale zaczynać. Ale nie wydaje też mi się, by rozpoczynając ofensywę 7 sierpnia Gruzja dała Rosji znak "chcemy rozmawiać o przyszłości Osetii...".
4) moja druga odpowiedź:
No to od początku:
"...nie dostrzegając przy tym wszystkich złożonych aspektów danego zagadnienia..."
Kiedy czołgi strzelają do ludzi, kończy się rozmowa o złożonych aspektach.
"...biorąc pod uwagę przede wszystkim wszelkiego rodzaju animozje, szczególnie jeśli chodzi o Rosję. Twój pierwszy wpis był tego najlepszym przykładem..."
Pragnę zauważyć, że mój wpis dotyczył rosyjskiej WŁADZY, nie społeczeństwa. Wystarczająco jasno chyba mówi o tym ostatnie zdanie.
"...Niestety zarówno Ty, jak i wielu Polaków, dało się nabrać na starania prezydenta Saakaszwilego by postrzegać Gruzję za mały dzielny kraj, zaatakowany przez „niedźwiedzia”, jakim jest Rosja..."
Nabrać się? Przecież Rosja ZAATAKOWAŁA Gruzję. Wojska rosyjskie przekroczyły umowną granicę Osetii Płd. i weszły na terytorium Gruzji. Na litość boską, wystarczy pooglądać CNN czy BBC...
"...Wiesz, ja chyba bym wolał, żeby zaatakowali te rosyjskie wojska, zamiast atakować ludność Osetii. Niestety, to Gruzja przystąpiła do "zbrojnego zajęcia separatystycznego obszaru..."
Wątpię, żeby Gruzini zamierzali atakować cywilną ludność Osetii. Zrozum, odbicie siłą swojego terytorium z rąk separatystycznych władz NIE jest przestępstwem...
"...Choćbyś nie wiem jak bardzo nienawidził Rosjan..."
Drogi przyjacielu. Jedną rzecz muszę wyjaśnić. Nie nienawidzę Rosjan. Podobnie jak nie nienawidzę Niemców, Turków, Szwedów, Ukraińców czy kogokolwiek. Nienawiść jest ogólnie złym i głupim uczuciem. Wściekłość w słusznej sprawie - a, to co innego. Ale proszę, zapamiętaj: NIE NIENAWIDZĘ ROSJAN. Czy ostatnie zdanie mojego postu nie mówi tego aż nazbyt wyraźnie? Mam znajomych Rosjan, nawet kolegów z liceum czy ze studiów. To wspaniali, inteligentni i dobrzy ludzie - jak setki innych. Nie obarczam odpowiedzialnością zbiorową. Odpowiedzialność za przestępstwa międzynarodowe (np. inwazję na inny kraj) ponoszą również i przede wszystkim jednostki, które podejmują decyzje.
"...nie zmienisz tego, że w historii świata dzień 7 sierpnia 2008 uchodzić będzie po raz kolejny za "dzień ofensywy gruzińskiej". Musisz bowiem pamiętać, że po rozpadzie imperium sowieckiego – Gruzini weszli na tereny Osetii Południowej, pomimo sprzeciwu jej mieszkańców. Było to w styczniu 1991 roku i w wyniku działań wojennych zginęło 3000 ludzi – głównie Osetyńców, z rąk Gruzinów."
http://pl.wikipedia.org/wiki/Osetia_Po%C5%82udniowa#I_wojna_w_Osetii_Po.C5.82udniowej
Historia tej ziemi jest dość skomplikowana i nie twierdzę że Gruzini są święci.
"...O co Tobie chodzi? O to, że Rosja zareagowała na to, że do regionu, w którym 4/5 ludności czuje sie blizej Rosji niz Gruzji wjechalo wojsko, perfidnie wykorzystujac to, ze Premier Putin jest na olimpiadzie, i ze wlasnie przez olimpiade w ogole nie zareaguje?..."
Chodzi mi o to że rosyjska armia dokonała inwazji na niepodległy kraj. Co gorsza, w dalszym ciągu rosyjskie wojska tam są. Gdyby wojska gruzińskie weszły na terytorium Rosji i zaczęły strzelać, potępiłbym Gruzinów równie stanowczo.
"...Osetia Południowa zamieszkała jest w ponad 60% przez Osetyńców, a tylko w 25% przez Gruzinów..."
Zgoda. Tylko co z tego? Zmienimy granicę według kryterium narodowościowego?
Te czasy minęły.
"...I dlatego, nawet z punktu widzenia prawa - Rosjanie stacjonują na tym terenie na podstawie mandatu ONZ"
Zgoda, niech stacjonują - na tym terenie. I ani piędzi ziemi dalej.
"...Rosjanie mieli mandat obrony ludności, swoich obywateli, przed agresją Gruzji. Dalej jesteś pewien, że to taka sama sytuacja jak w przypadku Wileńszczyzny?"
Nie twierdzę, że jest dokładnie taka sama. Natomiast działania sił rosyjskich stanowią przekroczenie mandatu i pogwałcenie prawa międzynarodowego.
"W Twoich postach przeczytałem, że studiujesz prawo i stosunki międzynarodowe na prestiżowym polskim uniwersytecie i jeździsz na spotkania dyplomatyczne. Dziwię się, że mimo tego nazywasz moich rodaków skurwysynami - jak na kogoś tak inteligentnego jest to szczerze pisząc mało dyplomatyczne określenie..."
Podobnie jak mało dyplomatyczne jest wkroczenie wojsk do niepodległego kraju.
I raz jeszcze, i tyle razy ile będzie potrzeba odpowiem - nie nazywam Twoich Rodaków skurwysynami. Nazywam nimi jednostki podejmujące decyzje. Kiedy widzi się śmierć i krew, czasem trudno powstrzymać emocje, bo trzeba być najpierw człowiekiem, a potem dopiero politykiem czy kimkolwiek innym. Moją zasadą jest jednak niegeneralizowanie nikogo. Jeżeli z moich ust padnie obelga, przyznaję - niezbyt parlamentarna - dotyczy to wyłącznie konkretnej osoby. NIGDY zaś - narodu.
"...I nie wiem kto w tej sytuacji powinien oczekiwać jakichkolwiek przeprosin..."
Oj, a z tymi przeprosinami to lepiej na rachunki historyczne się nie licytować:/
"Aha, ja tez zycze Wam - Polakom, nowej, lepszej wladzy..."
Mamy ją. Nowy rząd. Lepszej sobie nie mogłem wymarzyć.
"...Pisalem wczesniej, ze "dales sie nabrac na polityke prezydenta Gruzji"..."
Politykę prezydenta Gruzji i każdą inną poznaję za pomocą różnorodnych źródeł informacji. I absolutnie nie uważam jego decyzji za wspaniałą.
"...dal tez sie nabrac Wasz Prezydent, ktorzy szczerze nienawidzi Rosjan..."
To nie jest MÓJ prezydent. On rzeczywiście chyba Was nienawidzi, i jeżeli tak jest, to powinien się wstydzić. Zresztą mi za tego prezydenta niejednokrotnie było i pewnie jeszcze będzie wstyd. Mam nadzieję że jak najszybciej zakończy sprawowanie swojego urzędu. Natomiast choć sam pomysł lotu 5 prezydentów jest szalony, to zamiar polecenia tam z misją pokojową - słuszny.
(ERRATA PO SŁOWACH KACZYŃSKIEGO W TBILISI: ZNOWU MI WSTYD ZA NIEKOMPETENCJĘ PREZYDENTA W STOSUNKACH MIĘDZYNARODOWYCH).
"...Dali sie na to zlapac mlodzi ludzie, jak Ty, jeszcze tylko w Twoim pierwszym wpisie brakowalo slow "Wodzu Kaczynski, prowadz na Moskwe!"..."
Ja się na nic nie dałem złapać, ja bym jego najchętniej złapał i powiedział parę mądrych słów opamiętania. Ha, ha ha. Wódz? Do bycia wodzem trzeba być politykiem odpowiedniego formatu. Na Moskwę? A po co?
"...Wiedz jednak, ze naprawde mam nadzieje, ze konsekwencje wobec Prezydenta Kaczynskiego i Polski za jego brak pomyslunku i opanowania wobec tej sytuacji beda jak najmniejsze..."
Ojojooj, nie szafujmy groźbami, konsekwencje to władze rosyjskie mogą wyciągać sobie wobec własnych obywateli czy innych podmiotów wewnętrznego prawa rosyjskiego, ale wobec suwerennego państwa może to zrobić wyłącznie wspólnota międzynarodowa, a jakoś nie wydaje mi się, żeby miała na to ochotę i do tego powód.
"...Ja oczywiście nie staram się Ciebie do niczego przekonać. Ty dalej będziesz uważał moich rodaków za skurwysynów"
JESZCZE RAZ: NIE UWAŻAM ROSJAN ZA SKURWYSYNÓW.
"(wiedz, że ja o żadnych z Polaków tak nie myślę)..."
Ani ja o Rosjanach.
"Zależy mi po prostu, byś trochę bardziej pomyślał o tym całym problemie..."
Myślę od 5 dni i czekam na pokój...
"Żadna wojna nie jest dobra, być może i tej nie trzeba było wcale zaczynać"
Zgadza się.
"Ale nie wydaje też mi się, by rozpoczynając ofensywę 7 sierpnia Gruzja dała Rosji znak "chcemy rozmawiać o przyszłości Osetii...""
Ofensywę rozpoczęły inne siły...
Jednocześnie pozdrawiam serdecznie mojego rozmówcę i mam nadzieję, że nieługo obaj zobaczymy pokój na Kaukazie...
Michał
Krasnoarmiejcy idą z bratnią pomocą... 2008-08-12 00:18:51
Polska 1939
(w tym Katyń 1940)
Budapeszt 1956
Praga 1968
Czeczenia 1999
Gruzja 2008
I jeszcze kilka miłych wydarzeń można wymienić.
Mam głęboką nadzieję, że kiedyś za wszystko zapłacicie, skurwysyny. I będziecie przepraszać.
To takie ładne słowo, "przepraszam". Rosyjskie (poradzieckie) gardło będzie musiało nauczyć się je wymawiać.
To będzie piękny dzień.
"I had a dream", tak? Na szczęście niektóre sny się spełniają, oby i ten.
A najbardziej mi szkoda mądrych, dobrych, uczciwych i mających głęboko gdzieś imperializm własnej wladzy Rosjan.
Bo takich jest, wydaje mi się, całkiem sporo.
